W Kościele słowo „zwykły” nigdy nie znaczy „pusty”. Oznacza raczej: „wierny”, „rytmiczny”, „głęboki jak oddech”.
Po Bożym Narodzeniu wciąż nosimy w sobie echo kolęd, obraz Dzieciątka, zapach kadzidła i ciepło świątecznych spotkań. Nad wyraz nowy rok utrzymuje w nas to echo malując cudowne, białe krajobrazy.
Zanim jednak nadejdzie Wielki Post ze swoją surową powagą, Bóg daje nam coś bardzo delikatnego: czas uczenia się wiary w codzienności. Bez fajerwerków. Bez światełek i procesji. Bez wielkich słów. Po prostu życie – przeżywane z Nim.
Właśnie w tym krótkim Okresie Zwykłym – między Okresem Bożego Narodzenia, a Wielkim Postem – okrywamy,
że świętość nie rodzi się tylko w wyjątkowych chwilach, ale w tym, co powtarzalne. W niedzielnych Mszach świętych, które nie mają własnej nazwy. W czytaniach, które prowadzą nas krok po kroku przez Biblię. W modlitwie Kościoła,
która nie krzyczy, ale bije jak spokojne serce.
Pierwszego dnia okresu zwykłego Kościół modli się słowami, które są jak duchowy program na te tygodnie: „Wszechmogący Boże, uprzedzaj swoim natchnieniem nasze czyny i wspieraj je swoją łaską, aby każde nasze działanie od Ciebie brało początek i w Tobie znajdowało dopełnienie”. To nie jest modlitwa o rzeczy wielkie w ludzkim sensie. To modlitwa o to, by Bóg był obecny w tym, co małe: w rozmowie, w pracy, w zmęczeniu, w decyzjach, w drobnych aktach miłości. Okres Zwykły uczy nas, że życie duchowe to nie tylko wzloty, ale przede wszystkim wierność. Nie tylko zachwyt, ale trwanie.
To czas, w którym Jezus w Ewangelii chodzi z uczniami, naucza, uzdrawia, spotyka ludzi. Nie zawsze dzieje się cud. Czasem po prostu idą drogą. I właśnie w tej drodze rodzi się postawa bycia uczniem.
Tak samo jest z nami. Między Bożym Narodzeniem a Wielkim Postem nie jesteśmy w centrum wielkich misteriów. Jesteśmy w drodze. I to jest piękne.
Może więc w tym krótkim „zwykłym” czasie warto zobaczyć, jak wiele łaski kryje się w codzienności. Bo jeśli każde nasze działanie naprawdę bierze początek w Bogu i w Nim znajduje dopełnienie, wtedy nawet najbardziej zwykły dzień staje się święty.
ws